Wzornictwo przemysłowe · 4 min read
Art déco - co nam zostało po wieku pary i elektryczności?
W przeciwieństwie do Art Nouveau, znanej w Polsce pod nazwą secesji, operującej płynnymi i organicznymi formami, Art Déco lubiło kąt, rytm i powtarzalność. W metalu oznacza to wyraźne podziały, stopniowanie form, symetrię i świadome operowanie światłem odbijającym się od powierzchni.

Jeśli przedmioty wygląda jak stworzony przez tolkienowskie elfy - to pewnie patrzysz na Art Nouveau. Jeśli kształty przywodzą na myśl sztukę krasnoludów - to masz do czynienia z Art Déco. Żarcik może trochę suchy, ale dość dobrze pokazuje różnicę.
W przeciwieństwie do Art Nouveau, znanej w Polsce pod nazwą secesji, operującej płynnymi i organicznymi formami, Art Déco lubiło kąt, rytm i powtarzalność. W metalu oznacza to wyraźne podziały, stopniowanie form, symetrię i świadome operowanie światłem odbijającym się od powierzchni. Polerowana stal, chrom, mosiądz czy brąz nie służą jedynie funkcji konstrukcyjnej, ale są nieredukowalnym elementem kompozycji.

Automobile i aeroplany
Art Déco często kojarzy się z luksusem i elegancją. Za umocnienie tego rodzaju konotacji odpowiada w jakiejś części ekranizacja powieści “Wielki Gatsby” z Leonardo DiCaprio, ale trzeba pamiętać że u podstaw stylu nie leży dekoracyjność sama w sobie. Kręgosłupem Art Déco jest fascynacja nowoczesnością (nowoczesnością lat dwudziestych XX wieku) - czyli maszyną, prędkością - precyzją. A metal jest materiałem który świetnie nadaje się na środek wyrazu dla tych fascynacji.
Kiedy myślę o estetyce Art Déco w kontekście rzemiosła którym się zajmuję, postać Edgara Brandta przychodzi mi do głowy jako jedna z pierwszych. Ten mistrz obróbki metalu tworzył balustrady, kraty i lampy, których estetyka operowała uproszczonym motywem roślinnym i geometrycznym rytmem. Ornament nie zniknął całkowicie, lecz stał się syntetyczny i zdyscyplinowany.

Czy leci z nami Wielki Gatsby?
A co dziś nam daje podejście wypracowane ponad sto lat temu? Wbrew pozorom nie zmieniło się wiele, choćby dlatego, że podstawy wzornictwa przemysłowego które wówczas zostały stworzone są aktualne do dzisiaj. Forma podążająca za funkcją to przecież nie jest przejściowa moda, tylko logiczna konsekwencja namysłu nad procesem powstawania przedmiotów użytkowych. Art Déco wciąż ma sporo do powiedzenia w kontekście XXI wieku. W tym nurcie często łączono metal z egzotycznymi gatunkami drewna, szkłem i kamieniem. Powstawały meble o precyzyjnie wykończonych detalach, gdzie uchwyty, okucia i nogi stołów były projektowane z taką samą uwagą jak cała bryła. Do dziś to właśnie w tych detalach widać jakość warsztatu.
Art Déco pokazuje, że metal to materiał szlachetny i elegancji sam w sobie, a siła formy wynika z komplikacji i nadmiaru, lecz z dyscypliny proporcji, precyzji rytmu i jakości wykonania. Każda linia musi mieć sens użytkowy, krawędzie są podkreślone, a wszystkie niedoskonałości widoczne jak na dłoni. To podejście jest w swej istocie bardzo rzemieślnicze: forma ma być czytelna i wynikająca z materiały, a wykonanie powinno być precyzyjne.

It’s alive!
Nic dziwnego że Art Déco jest tak obecne we współczesnym projektowaniu, choć nie wraca jako styl cytowany dosłownie. To, co naprawdę inspiruje, to dyscyplina geometrii, świadome operowanie symetrią i świadomość materiału. Chętnie stosowany kontrast chłodnej stali z naturalnym ciepłem drewna czy poważną głębią kamienia buduje napięcie, które było tak charakterystyczne dla lat 20. i 30. XX wieku, choć dziś interpretowane jest znacznie oszczędniej. Zgeometryzowana dekoracja coraz bardziej ustępuje miejsca samej strukturze przedmiotu, traktowanej jako element estetyczny. Ja osobiście widzę w tym silny wpływ powojennego modernizmu.
Człowiek jednak to jest takie stworzenie, które lubi otaczać się pięknymi rzeczami. Dlatego nie sądzę, żeby wpływ Art Déco zanikł w dającej się przewidzieć przyszłości. Przeciwnie, będzie on coraz silniejszy, zmieni się natomiast znaczenie tego nurtu. Zamiast fascynacji nowoczesnością z początków XX wieku, wpływy Art Déco będą nieuchronnie oznaczać tęsknotę za niewinnością czasów, kiedy maszyny były znacznie łatwiejsze do objęcia umysłem i w jakiś sposób bardziej ludzkie niż dziś.

